Riverside "02 Panic Room" (singel) (2007)
(Mystic)
|
|

Skład
Duda: bas, wokal
Grudziński: gitara
Kozieradzki: perkusja
Łapaj: klawisze
|
Utwory:
02 Panic Room
Lucid Dream IV
Back To The River
02 Panic Room (remix)
|
"Rapid Eye Movement", trzeci pełnowymiarowy album Riverside jest jednym z najbardziej oczekiwanych polskich wydawnictw roku 2007. W czerwcu do rąk tych najbardziej niecierpliwych i ciekawych fanów trafił drugi w dyskografii grupy singel. Na "małej płytce" zatytułowanej "02 Panic Room" znalazły się trzy premierowe utwory i jeden remix.
Języczkiem u wagi jest tu tytułowy "02 Panic Room". Pierwsza próbka nowej płyty zwraca uwagę ciekawą, hipnotyczną zagrywką basu, niezłym refrenem i powarkującą gitarą. Tajemniczą atmosferę budują także chłodne, raczej wycofane dźwięki instrumentów klawiszowych. Zaryzykowałbym opinię, że "02 Panic Room" nie będzie ani najsłabszym ani najlepszym utworem na "Rapid Eye Movement". Ot, taki odpowiednik "I Turned You Down" z drugiej płyty.
"Lucid Dream IV" to dość charakterystyczna dla Riverside, instrumentalna zabawa balansująca między artrockiem a progmentalem. Jest tu trochę połamańców rytmicznych, wariacji na keyboardach, a gitara raz prowadzi ładne melodyjne solo, by po chwili uderzyć cięższą metalową frazę.
"Back To The River" to znany z koncertów (stały "otwieracz" na trasach 2006 roku) ukłon w stronę Pink Floyd. Ten ponad sześciominutowy utwór instrumentalny zawiera kilka flojdowych smaczków - riff wyjęty z "Shine On You Crazy Diamond" i dźwięk gitary jakby zapożyczony z "Don' t Leave Me Now" (album "The Wall"). Nawiązania są tak wyraźne, że trochę dziwi brak stosownej adnotacji.
Singel zamyka remix kompozcji tytułowej autorstwa Roberta i Magdy Srzednickich. "02 Panic Room" widziany oczami Srzednickich nie różni się jakoś drastycznie od oryginału. Wyraźniej słychać klawisze, jest też hipnotyzujący sampel wokalu Dudy. Tracimy z widoku gitarę Grudzińskiego, która momentami wiedzie prym w głównym mixie (mamy za to krótką wstawkę na akustyku). Ogólnie zabieg ciekawy, wart umieszczenia jako "b-side".
Całość trwa niespełna dwadzieścia minut, jest wydana w ładnym digipacku (mroczna okładka tradycyjnie autorstwa Travisa Smitha) i powinna być łakomym kąskiem nie tylko dla niecierpliwych fanów Riverside. Płytka muzycznie odsłania tyle ile powinna. Na tyle dużo, żeby słuchacz mógł na chwilę przenieść się na (zapowiedziany na wrzesień) trzeci longplej, a z drugiej strony odsłania tak niewiele, że apetyt na nową muzykę Riverside został jeszcze wyostrzony.
W skali singlowej 8 punktów.
(brak gólnej oceny)
|
Maurycy Nowakowski
|
|
|