Grzegorz Kupczyk - voc
Marihuana - k, voc
Mucek - dr
Bartek Urbaniak - b
Bartek Sadura - g
Gościnnie : Sylwia Kupczyk - voc("Ride To The Light")
1 (...) intra nos est
2 Deja vu
3 Gardens of Life 1
4 Stolen Wind
5 Paradise Lost
6 Flight to the Other Side
7 Ride to light
8 For Those Who Aren't Here
9 Gardens of Life 2
10 Bonus track: Ride to Light - radio version
Cztery lata fani CETI musieli czekać na wydawnictwo z premierowym materiałem. W międzyczasie ukazała się koncertówka, DVD i dwie składanki. I tak oto z nadejściem wiosny pojawiło się "(…) perfecto mundo (…)". Na poprzednim longplayu, "Shadow Of The Angel" trzeba było czekać do siódmego utworu aż zespół się rozkręci. Tutaj już pierwsze wejście("(...) intra nos est.") mówi nam że będzie mocno ale jednocześnie klimatycznie. Po tym krótkim wstępie mamy motoryczne "Deja Vu" a następnie ciężkie "Gardens of Life 1" które stanowi jakby inny wariant "Song Of The Desert". Lepszy wariant. Osią płyty jest zdecydowanie "Ride To The Light". Rozbudowana, ciężka i z do bólu melodyjnym, wpadającym w ucho refrenem. Do tego dochodzi jeszcze świetny duet wokalny Marihuany i córki Grzegorza, Sylwii Kupczyk. Mało jest w dzisiejszej muzyce 'okołoartrockowej' utworów które mimo całej tej symfonicznej otoczki są jednocześnie przebojowe. "Ride To The Light" stanowi chlubny wyjątek. Co mamy poza tym? Galopujące "Stolen Wind", balladowe "Paradise Lost", szybkie "Flight To The Other Side" i rozbudowane "For Those Who Aren't Here". Całość kończy się podobnie jak "Shadow Of The Angel" - spokojnym kawałkiem ale jeśli ktoś myśli że usłyszy powtórkę z "Body And Blond" to jest w błędzie. "Gardens of Life 2" to półakustyczna, wyciszona ballada. Z "Gardens Of Life 1" łączy ją(poza tytułem) orientalny klawiszowy motyw.
Dwa lata pracy nie poszły na marne. Orkiestracje i partie chóralne nie brzmią kiczowato dzięki czemu nowa płyta CETI wyróżnia się na tle podobnych produkcji. Muzycy grają na wysokim poziomie zarówno starzy jak i nowy nabytek w osobie gitarzysty. Bartek Sadura nie kopiuje swoich poprzedników ale idealnie wpasował się w stylistykę CETI. Co do głosu Kupczyka to z wiekiem w ogóle nie stracił, wręcz przeciwnie. Banał ale wystarczy posłuchać jego partii wokalnej chociażby w "Ride To Light". "(…) perfecto mundo (…)" to płyta dojrzała i nowoczesna. Co ważne, nad nagraniami unosi się duch kultowej "Lamiastraty" co przydaje im dodatkowego smaczku. Chociaż pojedyncze utwory, jak "Stolen Wind", "Gardens Of Life" (obie części), "Paradise Lost" czy "Ride To The Light" bronią się świetnie, najlepiej słucha się jej w całości. Niewątpliwie z tym materiałem zespół może spokojnie uderzać na Zachód.
PS: CD zawiera bonus w postaci fotek oraz filmu dokumentującego proces nagrywania płyty.
"...W swojej długiej historii, uwiecznionej szeregiem albumów, niebezpiecznie balansuje na granicy kiczu i sztuki. Niekiedy, ową granicę przekracza, co zostało skwitowane nawet przez moja tolerancyjną postawę wyrazem niesmaku i dezorientacji, a przez wytwórnie... właściwie niedostępnością pierwszych płyt formacji na rynku (co na oficjalnej stronie określono jako: temporally out of print). Pierwsze albumy zawierały głównie około 3-minutowe piosenki z towarzyszeniem gitary akustycznej i wpadającą w ucho melodią. Niestety, paradoksalnie, melodia była niekiedy tak przekombinowana, że sprawiała wrażenie piosenki śpiewanej przez przedszkolaków. Z tekstem podobnie... ..."
Czytaj więcej