Goście :
Jacek Zasada - flet(1,6)
Colin Bass - bas(9)
Józef Skrzek - instrumenty klawiszowe(9)
Produkcja : Zbyszek Florek, AFTER…
1. Closed shame
2. Away
3. Between shadows
4. Wonderful mistake
5. I wounded
6. Dreams hang on walls
7. Spiders
8. Cleaning from scars
9. Kite
Większość kojarzy After… jako zespół w którym udziela się Mariusz Ziółkowski, obecny basista Quidam. Mało kto wie, że grupa istniała na długo zanim muzyk zasilił szeregi nowego składu Inowrocławian. Swój debiutancki materiał zaczęło After… nagrywać już dwa lata temu, z pewnych jednak powodów musiało odłożyć pracę nad nim na bok i poczekać na lepsze czasy. Te nadeszły wraz z poznaniem Witka Andree, który podpisał kontrakt z młodymi muzykami i doprowadził do wydania pierwszego pełnego longplaya pod flagą Oskar-CD.
Do moich rąk trafia "Endless Lunatic". Muzyka zawarta na pierwszym krążku After… jest wypadkową stylów Camel i Rush. Posiada ciepło, melancholijny nastrój i jest mocno oniryczna. Zanurzając się w jej głębi można przenieść się do tajemniczego lasu pełnego elfów i różnych dziwnych stworzeń. Gdy tak spokojnie idzie się przez ten las, dźwięki prowadzą do różnych zaułków, moczar, jaskiń, tudzież innych magicznych miejsc. Utwory z płyty płyną sobie po kolei raz przynosząc rozluźnienie, raz pobudzając (dzięki ostrzejszym wejściom gitar) a raz wyciszając, czemu towarzyszą łagodne, pejzażowe klawiszowe tła. Niekiedy pojawia się flet, który ubarwia całość. Mowa o utworach "Closed Shame" i "Dreams Hang On Walls" nagranych z gościnnym udziałem Jacka Zasady. Generalnie muzyka wypełniająca krążek jest liryczna, refleksyjna i uduchowiona. Panowie nie serwują nam mdłej, artrockowej papki jaką można spotkać na większości współczesnych wydawnictw z tą muzyką. Mimo nawiązywania do sprawdzonych wzorców próbują stworzyć własny muzyczny język. Do utworów które szczególnie wyróżniają się na longplayu należy zaliczyć wspomniane "Closed Same" i "Dreams Hang On Walls", "Spiders" (cover System Of A Down), "Cleaning From Scars" i "Wonderful Mistake". Na osobną uwagę zasługuje instrumentalny "Kite". Osobną, ponieważ odbiega od klimatu całości, jest bardziej ponury niż pozostałe nagrania, a swoim nastrojem przywodzi na myśl skojarzenia z albumem "Fate Of A Dreamer"Ambeon. W jego nagraniu udział wzięli Colin Bass i Józef Skrzek, których przedstawiać nikomu nie trzeba. Umieszczenie tej kompozycji na końcu daje uchu miły kontrast w porównaniu do reszty materiału.
Debiut After… to solidna porcja klimatycznego grania, bez karkołomnych wyskoków i nadmiernego przepychu. Zespołowi życzę udanego rozwijania zaproponowanej tu formuły oraz sukcesów na naszej rodzimej a także zagranicznej scenie.
"...Poezja przeplata się z naiwną zabawą, radość ze smutkiem, optymizm z pesymizmem, melancholijne pieśni z radosnymi przebojami. Nad wszystkim unosi się jednak duch głębokiej refleksji nad życiem i raczej..... smutku. Chaotyczny mętlik, chciałoby się rzec. A jednak nie! Niczym Beatelsi na Białym Albumie tak teraz Everett w owym chaosie znajduje złoty środek. Chaos uporządkowany? Pomimo, że na płycie znajdziemy utwory krótkie (niemalże szkice), utwory długie, skończone i króciutkie przerywniki wszystko trzyma się kupy i posiada początek, rozwinięcie i koniec...."
Czytaj więcej