Jan Lechoń w jednym ze swoich wierszy napisał: Pytasz, co w mym życiu rzeczą główną. Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno. Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję. Te są dwie miłości i dwie śmierci moje.
W twórczości E. A. Poe lęk przed śmiercią zajmuje szczególne miejsce. Jest to lęk związany z nieustanną obawą dotyczącą pozornej śmierci obecny prawie we wszystkich utworach pisarza. W opowiadaniu "Serce oskarżycielem" Poe opowiada historię człowieka ogarniętego absurdalną obsesją, która prowadzi go do popełnienia zbrodni. Jej celem jest bezbronny starzec, którego jedyną winą jest złowrogie "spojrzenie jego oka".
Wrażenie, jakie opowiadanie Poe wywiera na czytelniku oparte jest na kilku zabiegach. Przede wszystkim zdarzenia i przemyślenia związane z przygotowaniem do zbrodni, jej przebiegiem i odkryciem są relacjonowane w pierwszej osobie. Stwarza to iluzję, jakoby relacja ta była autentycznym wspomnieniem, historią opowiadaną przez samego mordercę. Pozwala również wniknąć w jego psychikę, a jednocześnie utrzymuje czytelnika w dystansie pozwalającym dostrzec przerażający aspekt rozgrywających się wydarzeń - od początku czytelnik wie, że morderca jest na wpół obłąkany. Dzięki temu zabiegowi - specyficznemu skonstruowaniu relacji pomiędzy czytelnikiem opowiadania a jego bohaterem, ten pierwszy ma największą świadomość dramatyzmu rozgrywających się wydarzeń, odczuwa potrzebę powstrzymania szaleńca przed morderstwem i ostrzeżenia ofiary.
Zbrodnia, którą opisuje Poe staje się bardziej poruszająca na skutek pozornej życzliwości z jaką przyszły zabójca traktuje swoją ofiarę - jego stosunek do niej w dniach poprzedzających morderstwo jest wręcz jowialny. Dzięki temu zabiegowi, stosowanemu później w bardzo wielu opowiadaniach "z dreszczykiem" w czytelniku rodzi się pytanie: "ilu ludzi z mojego własnego otoczenia, na pozór życzliwych i pogodnych jest zdolnych do przerażających czynów".
Poe w sposób mistrzowski aranżuje sytuację, w której zbliża się moment zabójstwa. Pokój, w którym sypia starzec jest pogrążony w całkowitych ciemnościach. Ciemność i oczekiwanie konsekwentnie budują grozę sytuacji, zwłaszcza, że ofiara przez bardzo długi czas jest świadoma zbliżającego się niebezpieczeństwa - starzec nie śpi już od samego początku. Sparaliżowany strachem nie jest jednak w stanie zapobiec nadchodzącym zdarzeniom. Do końca również oszukuje sam siebie, że tajemnicze odgłosy dobiegające z ciemności zalegającej pokój są jedynie odgłosami wiatru i nie niosą ze sobą zagrożenia.
Fabuła opowiadania cechuje się nieustannym napięciem emocjonalnym. Jej części składowe - zbliżająca się zbrodnia i sam moment jej popełnienia są wstępem do sceny ostatecznej - psychologicznej gry jaka wywiązuje się pomiędzy zabójcą a śledczymi. Gry, która ostatecznie prowadzi do jego nerwowego załamania i wyjawienia miejsca ukrycia zwłok.
Konstrukcja fabuły i opowiedziana historia są tylko niektórymi z elementów tego opowiadania które należy zinterpretować. W kontekście postaci E. A. Poe warto zastanowić się dłużej nad sposobem, w jaki opowiadanie ukazuje zjawisko śmierci.
Sam Poe był osobą neurotyczną, ogarniętą natrętną myślą o przedwczesnym pogrzebie i towarzyszących temu cierpieniach. Motyw ten kładzie się cieniem na prawie wszystkich jego opowiadaniach w mniej lub bardziej wyraźny sposób. Tak jest również i w tym przypadku. Po dokonanej zbrodni do domu gdzie rozegrały się wydarzenia przybywa policja. Bohater, początkowo pewien doskonałości kryjówki, w której spoczywa ciało starca zachowuje się nader butnie. Wtedy jego uszom daje się słyszeć ni to tykanie zegarka ni to bicie serca. Oprawca jest coraz bardziej przerażony, gdyż dźwięk zdaje się narastać i wypełniać pomieszczenie. Wydaje mu się, że również jego rozmówcy muszą go słyszeć, zachowują się jednak zupełnie obojętnie względem tego dźwięku kierowani ironią. Niezwykły odgłos jest więc w tym opowiadaniu elementem, nad którym warto się dłużej zastanowić, by ostatecznie zrozumieć sposób, w jaki Poe w swoim opowiadaniu ukazuje śmierć.
W przypadku opowiadania Poe można mówić o co najmniej dwóch możliwych interpretacjach tego odgłosu. Pierwsza, wygląda w ten sposób, że narastający dźwięk jest imaginacją ogarniętego wyrzutami sumienia umysłu bohatera. Jest to metaforyczny głos jego własnego serca, które nagle zapragnęło zrzucić z siebie ciężar winy.
Druga z interpretacji wiąże narastający dźwięk z biciem przebudzonego niespodziewanie serca. Nie jest to jednak serce bohatera, ale serce jego ofiary, które w przerażający i niespodziewany sposób ożywa. Fakt, że bohater dokonawszy zbrodni ponad wszelką wątpliwość przekonuje się o śmierci ofiary badając jej puls nie tylko nie zaprzecza takiej interpretacji ale nawet czyni ją bardziej prawdopodobną - dla Poe właśnie to było najstraszniejsze w zjawisku letargu - doskonałość pozorów upewniających otoczenie o rzekomej śmierci ciała. Nie wiadomo, czy to przebudzenie jest jedynie wytworem umysłu bohatera, czy istotnie starzec został pochowany żywcem. Granica pomiędzy życiem a śmiercią jest więc, zdaniem Poe niezwykle wątła, a sama śmierć jest sekretem.
Taki sposób ukazania śmierci osiąga Poe dzięki temu, że pisze o jej mrocznym obliczu niejako nie wprost. Nie stwierdza, że starzec został pochowany żywcem, że jego zgon był tylko pozorny. Pozostawia czytelnikowi jedynie możliwość, aby ten domyślił się, że tak mogło się stać.
Poe nie pisze o śmierci wprost i w sposób jednoznaczny, zaciera granicę pomiędzy tym, co martwe a co żywe, pozostawiając furtkę dla tego, czego najbardziej obawiał się przez swoje życie - wizji przedwczesnego pochówku. Mówią o tym jego własne słowa, które pisze w innym swoim opowiadaniu Przedwczesny pogrzeb: Istnieją pewne tematy przejmujące do głębi, wszelako nazbyt okropne, aby stać się mogły przedmiotem rzetelnej literatury powieściowej. Podobnie jak później H. P. Lovecraft, Poe opisując otoczkę tego, co najbardziej przerażające, pozostawiając samą istotę grozy niejako skrytą w cieniu.
W opowiadaniu Serce oskarżycielem śmierć ukazana jest niezwykle metaforycznie i plastycznie zarazem. Obraz przedstawiający zbliżającą się w osobie zabójcy śmierć jest konstruowany przy pomocy starannie dobranych przymiotników i barwnych wyrażeń. Skrada się ona w osobie zabójcy na podobieństwo cienia ku nieświadomemu niczego starcu, udaremnia wszelki opór. Jest jak cień, który sunie po podłodze, powolna jak sam zabójca, który cichaczem wkrada się do pokoju starca. Ofiara nie spodziewa się niczego, podobnie jak człowiek nie zna godziny swojego zgonu, a dalszy ciąg wypadków odsłania powszechną prawdę, że człowieka spotkać mogą rzeczy straszniejsze niż śmierć.
Sposób, w jaki Poe pisze o śmierci jeszcze raz odsłania starą prawdę, że dusza pisarza żyje w jego utworach, literatura często jest dla niego sposobem odreagowania i wyrażenia własnych lęków i obsesji.
"...Wbrew pozorom to
bardzo mocny album, pełen niezwykle silnych emocji, lecz podanych nie
wprost, ukrytych, przez to jeszcze bardziej trafiających do odbiorcy...."
Czytaj więcej