Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Yes "Relayer" (1974)
( Atlantic)



Skład :

Jon Anderson (vocals)
Steve Howe (guitars and vocals)
Chris Squire (bass guitar and vocals)
Patrick Moraz (keyboards)
Alan White (drums and percussion)

Produkcja : Yes i Eddie Offord

1. The Gates of Delirium
2. Sound Chaser
3. To Be Over

"Tales From Topographic Oceans" zawierało cztery monotonne kolosy, których wątpliwe przesłanie rozumiał chyba tylko Jon Anderson, chociaż w jednym z wywiadów Chris Squire stwierdził, że jest to pierwsza płyta Yes którą można słuchać w samochodzie. Rick Wakeman zripostował to twierdzenie mówiąc, że owszem, jeśli jedzie się z ogromną prędkością i ma się zamiar ze sobą skończyć. Będąc najbardziej niezadowolonym z płyty oraz faktu wykonywania materiału na koncertach, co według niego przypominało pieczenie ciasta którego smaku nie znał nikt, bowiem fani przychodzili na koncerty dobrze jeszcze "Tales" nie znając, odszedł z zespołu, ale on często odchodził a potem wracał. Był już w grupie dwa lata później podczas sesji do "Going For The One", a następnie znów odszedł, w trakcie komponowania "Dramy" i tak w kółko. Pozostali członkowie zajęli się poszukiwaniami następcy pianisty. Kandydatów były setki jeśli nie tysiące. Załapał się nawet sam Vangelis, który przez krótki czas cieszył się nawet funkcją bycia członkiem Yes, ale niestety jego metody pracy nie odpowiadały pozostałym muzykom. Inny z kolei klawiszowiec na samym wejściu ośmielił się powiedzieć, że Steve Howe fałszuje. Brawa za odwagę!

W końcu, po wielu przesłuchaniach kandydatów, nowym pianistą został Patrick Moraz. Muzyk występował wcześniej min. w Refugee, grupie którą oprócz niego tworzyli dwaj byli muzycy The Nice: Brian Davison i Lee Jackson. Jedyny album tria, "Refugee" niemal od razu znalazł miejsce w rockowym panteonie i utrzymuje się tam do dziś, zawarto bowiem na nim całą gamę bogatych dźwiękowych krajobrazów i fascynujących rozwiązań harmonicznych, jednak miało ono problemy różnej natury, które nie pozwoliły kontynuować rozpoczętej drogi. I tak Patrick trafił do Yes...

Moraz jest instrumentalistą jedynym w swoim gatunku. Facet jest maksymalnie szalony jeśli chodzi o grę na instrumentach klawiszowych. Możecie się spierać o to, kto jest najlepszy, czy to Wakeman, czy Banks, czy Emerson, czy też Rudess, ale oni wszyscy i tak wymiękają przy nim. Jest chyba jedynym pianistą w muzyce rockowej który oprócz sprawnej techniki i błyskotliwego warsztatu posiada też duszę. To co wyprawia na swoich klawiaturach (a będąc w Yes trzeba przesiąść się z siedmiu klawiatur do dwudziestu) zasługuje na autentyczny podziw. Na pewno wpływ miała na to jego osobowość, ten niespokojny europejski duch. Gdy w tamtych latach chciano przeprowadzić z nim wywiad musiano przejechać niemal pół świata aby go odnaleźć, a ówczesne dostępne środki cywilizacji z plotkami włącznie często zawodziły w wytropieniu go. I ten właśnie człowiek nagrał z Yes "Relayer".

Na albumie powrócono do formuły z "Close To The Edge" czyli długa suita na początek oraz dwie "krótsze" kompozycje. "Gates Of Delirium" to jakby próba wyjścia Yes z grzęzawiska w jakim zespół utkwił na "Close", pogrążając się totalnie w otchłani beznamiętnej i mętnej nudy na "Tales". Nie udało się to, utwór zawiera tylko trzy w miarę przyzwoite fragmenty. Pierwszy pojawia się mniej więcej w środkowej części i brzmi bardzo mrocznie, drugi to efektowne (ale nie efekciarskie) solo na syntezatorze, a trzeci to fragment zatytułowany "Soon", finałowa część suity. Ma ona swój urok ale jest niestety (jak to bardzo często ma miejsce w Yes) przedłużona dla samego przedłużania. Członkom grupy bardzo się podobała i nawet gdy berło króla dzierżył Trevor Rabin, wykonywali ją na koncertach (właściwie robił to tylko Anderson, który samo sobie akompaniował na keyboardach). "Soon" można było usłyszeć także podczas występów Yes w wydaniu Anderson Bruford Wakeman Howe, wplecione pomiędzy trzy części "Starship Trooper". Generalnie "Gates Of Delirium" nie jest żadnym wielkim epikiem, to po prostu zlepek przypadkowych pomysłów, które tak naprawdę niczym nie zaskakują. Może dobrze znany fanom Yes człowiek ukrywający się pod pseudonimem The Verge złożyłby te kilka motywów w jakąś w bardziej sensowną całość.

"Sound Chaser" jest próbą zmierzenia się z klimatami fusion, ale mimo dobrego początku i kilku całkiem niezłych zagrywek razi zbyt dużym nagromadzeniem pomysłów. Muzycy po raz kolejny już gubią się w dźwiękach, ale nie martwią się tym zbytnio, co słychać gdy serwują nam angielski humor w utworze w postaci chórków ("Cha cha cha cha cha, cha cha cha cha cha...").

Gdy człowiek jest już maksymalnie znudzony dwiema poprzednimi kompozycjami w nagrodę za wytrwałość dostaje przepiękne "To Be Over". Troszkę wsparte orientalnymi klimatami, w połowie przyspieszone by na końcu wejść w nadprzestrzeń. I to jest jeden z nielicznych momentów gdy muzyka Yes naprawdę sięga niebios. Pozostałym utworom z albumu dużo brakuje, ten równoważy całość. Takiego Yes mógłbym słuchać zawsze.

W podsumowaniu nie muszę oczywiście dodawać iż jest sporo płyt znacznie ciekawszych niż "Relayer", jednak ten jeden utwór, "To Be Over", zasługuję na uwagę ze względu na to, że Yes jakby doznali olśnienia i zamiast kłócić się o to co się komu należy, zrozumieli na tę jedną chwilę, że gdy gra się w zespole to właśnie chodzi o to żeby grać a nie przekrzykiwać jeden drugiego. Parę pozostałych tego typu chwil w twórczości zespołu to "Harold Land", "Time And A Word", "Southside Of The Sky", "Going For The One", "Wonderous Stories", "Don't Kill The Whale", część "Dramy", całe "Cyferki", "Shoot High Aim Low", "Brother Of Mine", "The More We Live - Let Go", "I Am Waiting" i "Give Love Each Day". Szkoda, że tak rzadko zdarzają się grupie takie przypływy inwencji, bo gdy słucha się tych utworów słychać wyraźnie że w tym zespole drzemią ogromne możliwości, które jednak prawie za każdym razem są zarzucane na rzecz wirtuozerii, pompatyczności w najgorszej postaci, słabej muzycznej erudycji, sztuczności i przekombinowania.

Ocena: 1.5 / 10



Łukasz Mińczykowski
entropia(at)poczta.onet.eu

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 6


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Ulver 'Silence Teaches You How to Sing', 'Silencing the Singing'
  Ulver 'Silence Teaches You How to Sing', 'Silencing the Singing'

"...Przez ponad rok od wydania swojej ostatniej płyty Ulver, jak już zdołaliśmy się przyzwyczaić, odkurza co smaczniejsze kąski pozostałe po sesjach nagraniowych i publikuje je w formie epek. Jak do tej pory ukazały się dwie "Silence Teaches..." oraz "Silencing the Singing" limitowane odpowiednio do 2000 i 3000 egzemplarzy...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff