Mick Harris "Hed Nod Session 01" (1999)
(Hushush)
|
|

All tracks created by Mick Harris.
(p)1999 HedNod/Hushush
|
1. Cure Period
2. Map
3. Anymore
4. Soundcoat
5. Do One
6. Blag
7. Beat 9
|
To bardzo wyjątkowe wydawnictwo. Wydane bardzo ekskluzywnie w postaci płyty z przezroczystego winylu w kolorze bursztynowym, w liczbie 500 ręcznie numerowanych kopii. A wszystko to dzięki malutkiej, dopiero co startującej na rynku kanadyjskiej wytwórni Hushush. To właśnie jej szef, Dimitri della Faille, zaproponował pionierowi eksperymentalnego breakbeatu, Mickowi Harrisowi wydanie serii epek, pod wspólnym tytułem Hed Nod. Pierwsza część ukazała się po pewnych perturbacjach i opóźnieniach latem 1999 roku i zawiera siedem skoncentrowanych na beat utworów. Świat beatowych eksperymentów Harrisa jest mi dość dobrze znany i jeszcze nigdy nie zdarzyło się żeby w jego produkcjach powtarzał się ten sam rytmiczny pattern, kiedy wydaje się że już nic więcej nie sposób wymyślić, on znowu zaskakuje. Tak jest i tym razem. Jednak najlepsze w pierwszej części "Hed Nod" jest to, że po wielu latach Harris znowu wrócił w rejony eksplorowane na czwartej płycie Scorna "Gyral", gdzie najbardziej zbliżył się do przypisywanego mu powszechnie terminu "ambient dub". Nod01 jest wypełniony tymi ambientowymi emisjami w tle, te pulsujące dźwiękowe fale uprzestrzenniają rozwijające się struktury rytmiczne. Sam beat wydaje się być twardszy i ostrzejszy niż ten znany z "Gyral" jednak mimo to został bardzo zręcznie wtopiony w tło i rozrzedzony w owych niepokojących teksturach przez co wydaje się być cichszy, raczej zachęcający do bezruchu. Wszystko to powoduje, że słuchając Hed Nod 01 mamy wrażenie obcowania z klimatami bardziej zbliżonymi do odpływowych dronów Lull niż drażniących i bezlitosnych ciosów "Zandera" czy "Logghi Barogghi". Jeśli dodamy do tego wszechobecny i głęboki bas oraz wybrzmiewające od czasu do czasu zabłąkane dźwięki to otrzymujemy materiał na elektroniczny album roku. Niestety, to tylko skrócony materiał i po około 33 minutach nastaje cisza przerywana jedynie skwierczeniem niechcącego się zatrzymać gramofonu. Płytę można było kupić przez dość długi czas, ale owe pięćset kopii wyprzedało się ostatecznie mimo problemów z dystrybucją tej nowej, ciekawej wytwórni.
Ocena: 9.2 / 10
|
Leszek Żabiński lzabinski(at)zanet.pl
|
|
|