Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron






Coil (Łódzkie Centrum Filmowe, 27 październik 2002)

W połowie zeszłego roku natrafiłem w internecie na następujące hasło: "Coil na dwóch koncertach w Polsce". Jako że zagorzały fan ich twórczości t akiej okazji zobaczenia legendy na żywo odpuścić nie może, wybór padł na leżącą bliżej mojego miejsca zamieszkania Łódź. Mimo typowo jesiennej deszczowej pogody, "filmowa" część miasta zrobiła na mnie jak najlepsze wrażenie - cóż za perfekcyjny dobór industrialnego klimatu miejsca do źródeł, z jakich wywodzi się muzyka Coila... Dywagacje na ten temat pozostawię jednak na inną okazję, podobnie jak opisy fabrycznej monumentalności miasta. Najlepiej pojechać tam i zobaczyć na własne oczy - polecam!

Co takiego elektryzującego jest w możliwości zobaczenia Coila na żywo? Chyba nie fakt, że trzon zespołu tworzy para (od niedawna jednak pozostająca ze sobą tylko na stopie przyjacielskiej) homoseksualistów: Peter Christopherson i Geoff Rushton, znany bardziej pod pseudonimem John Balance? Żyjemy wprawdzie w dość dziwnym kraju, gdzie na dźwięk słowa "gej" większość społeczeństwa gotowa schylić się po solidny kamień, jednak tym razem obyło się bez oprotestowywania imprezy przez kółka różańcowe i sympatyków pewnej nieopodatkowanej stacji radiowej. Czyżby zbyt mało nagłośniono tę "aferę"? Wracając do tematu, w moim przypadku jedynym punktem uwielbienia dla w/w panów jest muzyka, jaką tworzą od... no właśnie, w tym roku Coil obchodzi dwudziestolecie swojej działalności! Mało tego, Christopherson w latach siedemdziesiątych był współtwórcą radykalnej grupy performance Coum Transmissions oraz wywodzących się z niej prekursorów muzyki określanej jako industrial - grupy Throbbing Gristle. Po rozwiązaniu tego zespołu część personelu utworzyła grupę Psychic TV, mającą z założenia być projektem multimedialnym. Tam też Peter poznał swojego przyszłego partnera i współpracownika, Johna. Nie do końca zadowoleni z kierunku rozwoju Psychic TV, postanowili utworzyć własny projekt, któremu nadali nazwę Coil.


Może trudno to sobie wyobrazić, ale większość elementów muzyki pojawiającej się co jakiś czas w rejonach tzw. progresywnego popu można było usłyszeć kilka lat wcześniej na... płytach Coila. Ich ewolucja przebiegała od siermiężnego dark-EBM z czasów "Scatology" przez rytmiczne brain-dance'owe odjazdy "Love's Secret Domain", totalnie psychoaktywne i bezkształtne przekazy zawarte na płytach nagranych pod szyldami ElpH i Time Machines, kończąc na eterycznej i monumentalnej, dwuczęściowej "Musick to Play In the Dark" oraz hałaśliwej i genialnej "Constant Shallowness Leads to Evil", która zdaje się zawierać pierwiastki czystej, zwierzęcej energii. Od około trzech lat Coil, będący z założenia projektem studyjnym (nie wspominając o kilku koncertach na początku kariery), powrócił jako jeden z najciekawszych live-actów sceny niezależnej. Wspomagani przez zapraszanych muzyków (przede wszystkim będący "na etacie" trzeciego członka Thighpaulsandra) i performerów (ostatnio Massimo i Pierce z kontrowersyjnej szwajcarskiej Black Sun Productions), mają za sobą już kilkadziesiąt koncertów, m. in. w Europie, Rosji i USA. Recenzje i zdjęcia z tych występów budzą ciekawość i wywołują nieodpartą chęć odbioru ich muzyki połączonej ze scenicznym spektaklem w wersji "live".

Nadszedł wreszcie oczekiwany dzień. Na początek kilka słów o miejscu i ludziach: do Łodzi przybyło ok. 500 osób, wśród nich wielu znajomych z tzw. podziemia, ale wielu też zabrakło z różnych powodów - pozdrowienia dla obydwu grup! Rolę sali koncertowej pełniła dość duża i znakomicie zaadaptowana akustycznie hala studia filmowego - biję brawo organizatorom i oczekuję więcej takich imprez w przyszłości! Na "firmowym" stoisku z płytami i gadżetami zwracały uwagę przede wszystkim wysokie ceny (np. okrągłe 100 PLN za płytę "Remote Viewer" dostępną tylko na koncertach...), natomiast na pozostałych dwóch (należących do polskich wydawców i dystrybutorów) całkowite przeciwieństwo: ceny jak najbardziej przystępne i... brak polskiego dystrybutora płyt Coila!


I wreszcie, z nieznacznym opóźnieniem, wystartowali...

Rozciągnięta i przetworzona fraza wstępu do "Anal Staircase". Cztery nieruchome, ubrane na biało postacie przy syntezatorach i mikrofonie, po bokach sceny dwie inne, odziane w stożkowe stroje - misterium zostało rozpoczęte. Z tyłu sceny widać duży ekran, a na nim film z małpiatką (może lemurem?), która stara się chwytać jadowitą, pomarańczową skolopendrę. Obrazek o tyle dziwny, że to pierwsze zwierzę zdaje się jakby korzystać z działania jadu, zapadając w kilkunastosekundowe stany odrętwienia... Niektórzy ludzie zapewne znają podobne stany z działania środków mniej lub bardziej chemicznego pochodzenia... Do tego wszystkiego oczywiście pada pytanie: "What Kind of Animal Are You?" Tyle na wstępie. Jako że pamięć ludzka bywa zawodna i potrafi odtworzyć tylko zdarzenia o szczególnym znaczeniu i oddziaływaniu, wybaczcie, ale zanotowałem w głowie tylko niektóre fragmenty koncertu... Postacie (Massimo i Pierce) w trakcie występu pozbywają się stopniowo swoich strojów, aż pozostają odziani jedynie w bandaże z przeźroczystej folii i... białą farbę na ciele. "Tancerze" pozostają nieruchomi, co jakiś czas wykonując tylko oszczędne gesty. Podczas "Are You Shivering" stoją przez cały czas z rękoma wygiętymi w kształt wielkich kielichów. Ten ostatni utwór, jak na mój gust ma trochę za mało siły - przecież na płycie bije z niego energia, od której ziemia drży w posadach! Na ekranie księżyc w pełni i hipnotycznie falujące morze w kolorze ceglasto-brązowym. Thighpaulsandra z drugim muzykiem powoli i dostojnie zamieniają się miejscami przy instrumentach. Później czas na "Amethyst Deceivers" - oczywiście w mocno nierozpoznawalnej wersji... Jest także spokojna ballada dedykowana... wdowie po Kurcie Cobainie. W pewnym momencie Massimo zapowiada po włosku utwór "Ostia", poświęcony pamięci reżysera Pierre'a Paolo Passoliniego. Podczas następnego "I Don't Want To Be the One" z ust dwóch nieruchomych postaci zaczyna powoli wypływać krew. Przy ostatnim (jak się okazuje) utworze tancerze nagle się ożywiają - w rytm muzyki konwulsyjnie rozmazują "krew" po swoich ciałach i scenie. Stroboskopy rażą oczy, Balance rzuca się po scenie, wykrzykując przewrotny tekst - energia zdaje się wirować w powietrzu... Utwór ten, którego wcześniej nie słyszałem (to już drugi dzisiaj - pierwszym była ballada dla Courtney Love) jest zresztą genialny - składa się z bardzo wyrazistego "breakbeatowego" rytmu, typowych dla Coila gęstych tekstur elektroniki oraz maniakalnego, ekspresyjnego wokalu. Czyżby zapowiedź nowej płyty? Jeśli tak, to czekam z niecierpliwością!

Szkoda, że to już koniec, chociaż trzeba przyznać, że grali nie najkrócej: nieco ponad 1,5 godziny. Zespół postawił na własną "klasykę" i absolutne nowości - szkoda natomiast, że nie było utworów z doskonałej płyty "Constant Shallowness...". Reasumując: dla zagorzałego zwolennika - ekstaza, dla niewtajemniczonych - przykład koncertu poruszającego zmysły i ciało. Do tego jeszcze wprost fantastyczna jakość dźwięku (głośno, wyraziście, ale bez śladu męczącego zgrzytu) - na kolejny ich koncert idę bez zastanowienia!


Na zakończenie chciałbym podzielić się kilkoma uwagami. Koncert ten dowiódł, że w Polsce istnieje dość stabilna i wyraźna grupa odbiorców muzyki egzystującej poza tzw. głównym nurtem i, mimo że grupa ta jest znikoma (jak na blisko czterdziestomilionowy kraj), warto tego typu imprezy organizować. Warto tym bardziej, jeśli jest do dyspozycji takie miejsce jak Łódzkie Centrum Filmowe - pomysł ten był po prostu rewelacyjny. Żeby nie przesłodzić, mała uwaga do organizatorów: na przyszłość radzę pomyśleć o sprawniejszej ochronie. Nie mam tu na myśli żadnych niebezpiecznych sytuacji, bo takowych w ogóle nie było, a jedynie konieczność przestawienia niektórych widzów w inne miejsce - garść osób stojących z przodu bardzo skutecznie zasłaniała widok na scenę siedzącej większości...




Radek Pasternak

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
King Crimson 'Red'
  King Crimson 'Red'

"...W czasach gdy inni kłócili się o dłuższe solówki bądź o to, czyja kompozycja zostanie umieszczona na płycie, grupa Frippa proponowała konstruktywną muzykę, opartą na współpracy wszystkich instrumentalistów. W pięciu nagraniach, które znajdują się na krążku zespół zawarł wszystko co najlepsze w swoim repertuarze, wpisując to w nowy kanon i tworząc nową jakość. "Red" odwoływał się do ciężkich, instrumentalnych utworów z dwóch poprzednich albumów a dzięki przeciwstawieniu smutnej partii skrzypiec agresywnym riffom zabrzmiał nad wyraz efektownie. ..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff